Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mała Mimi. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mała Mimi. Pokaż wszystkie posty

sobota, 25 lipca 2015

Kurczę czytane: ‘Mr. Big’ Ed Vere + KONKURS!!!





Pan Big jest… duży. I to tak duży, że inni na sam jego widok uciekają. Tzn. niespodziewanie mają do załatwienia bardzo ważne sprawy, o których zupełnie zapomnieli i, które wymagają bardzo szybko oddalenia się od miejsca, w którym aktualnie znajduje się pan Big. No, bo przyznaj sam – nie uciekłbyś przed wielkim, czarnym gorylem z pesymistycznym wyrazem twarzy? No właśnie. I nikt, ale to zupełnie nikt, nie wiem, że tak naprawdę to pan Big czuję się bardo, bardzo mały i bardzo, ale to bardzo samotny.

Kiedy na wystawie sklepu widzi równie samotne jak i on pianino bez namysłu bierze je do domu. A tam siedząc przy instrumencie przelewa cały swój smutek i osamotnienie w muzykę, która dociera do wszystkich mieszkańców miasta przez uchylone okno. Nikt nie wie jednak kim jest tajemniczy muzyk. 

Pewnego dnia pan Big dostaje list z zaproszeniem do wspólne zagrania w jednych z klubów i to właśnie spotkanie odmieni całe jego życie. Wreszcie wszyscy poznali się na panu Bigu i odkryli, że oprócz przerażającego wyglądu ma wrażliwą naturę.

Pierwszy raz z ta prześwietną książeczką spotkałyśmy się na jednej z play group w pobliskim kościele na która regularnie chodzimy. Historia pana goryla bardzo mnie zauroczyła za to Mimi zupełnie nie zwróciła na nią uwagi w panującym zamieszaniu. Kiedy tylko trafiłam na dwa egzemplarze ‘Mr. Big’ w charity shopie nie mogłam uwierzyć własnemu szczęściu! Od razu wzięłam!

Dlaczego to jest tak świetna historia. To proste – po pierwsze pokazuje, że nie można osądzać nikogo po jego wyglądzie i warto poznać człowieka/istotę bliżej, żeby wyrobić sobie o nim zdanie. Po za tym, pokazuje jak można wyrazić przepełniające duszę uczucia, np. w formie muzyki. Twoje zainteresowania lub hobby mogą sprawić, że nawiążesz nić przyjaźni z innymi.

Co więcej, jest to historia bardzo cool. Smaczki, które autor umieścił na kolorowych kartach książki bardziej mnie cieszą niż Mimi, bo jest ona jeszcze zbyt mała by je zrozumieć. No, ale jak tu nie uśmiechnąć się przy przeczytaniu dymka z tekstami typu ‘Groovy baby’, czy ‘Hot maan’. 

Oprócz tego bohaterowie to zwierzęta (kolejny plus jeśli chodzi o Mimi), historia bardzo prosta i zrozumiała dla każdego, a ilustracje fantastyczne. Nie dość, ze w żywych barwach, charakterystycznie narysowane to jeszcze z idealnie wyważoną ilością detali, bardzo przejrzyste.

Często wracamy do tej historii. No bo przecież nie ma to jak dobry happy end unurzany w jazzowym sosie!

Pozdrawiamy,                                                                                                                    
Mała Mimi i Kura Mania.


KONKURS
 
Niespodzianki!
Z racji tego, że w nasze łapki wpadły dwa egzemplarze tej książki zapraszam na konkurs! Do wygrania jest książka ‘Mr. Big’ Eda Vere’a + pięć niespodzianek!
(Coś o zakupach i o smokach, o byciu szczęśliwym i o czarownicy w zamku, jak i jedna bardzo mało skromna pozycja). Wszystkie książki są anglojęzyczne, ale nieskomplikowane, przeznaczone dla dzieci od roku wzwyż. Książki są używane, ale w stanie bardzo dobrym.

Co trzeba zrobić, żeby wygrać ten zestaw? 





Wystarczy odpowiedzieć na pytanie – jakiego koloru jest muzyka?

 
Pytanie wymyśliła mała Mimi, a odpowiedzi, których ja jej udzielam są niesatysfakcjonujące. Odpowiedzi proszę zamieszczać pod tym postem.

Na odpowiedzi czekamy do 30 lipca 2015 roku do północy. 31 lipca nastąpi losowanie i ogłoszenie wyników.

Zapraszamy!


Książkę przeczytałyśmy w ramach wyzwania GRA W KOLORY.
M.

poniedziałek, 1 czerwca 2015

Dzień Dziecka, czyli przegląd biblioteczki małej Mimi!



Wszystkim dzieciom, tym małym i tym dużym, życzymy wiele radości, miłości, dużo frajdy w odkrywaniu świata, mądrych dorosłych w otoczeniu oraz nadziei, planów i marzeń dla których warto żyć i których warto wyczekiwać. 

Dzisiaj z okazji Dnia Dziecka, kiedy to zazdrość mnie zżera jak patrzę na fejsbuk i widzę jak wiele w Polsce jest różnych propozycji kulturalno-rozrywkowych dla dzieci z tej okazji (w Wielkiej Brytanii nie obchodzi się Dnia Dziecka), postanowiłam podzielić się z Wami tym jak prezentuje się biblioteczka latorośli mej.

Główna biblioteczka Mimi
Oczywiście, Mimi często frustruje się tym, że nie ma miejsca na książeczki, które już tydzień po zainstalowaniu ikeowskich półeczek, się w nich nie mieściły. Teraz zajmują nie dość, że wspomniane półeczki, to i część „leżącego” regału. Jest też i specjalna półka wysoko pod sufitem, która przeznaczona jest na książki na „później”, które czekają aż Mimi podrośnie i się nimi zainteresuje.

Mimi robi wieczne porządki i przemeblowania na swoich książkowych półkach. Czasem zgarnia ich z dziesięć i wynosi do salonu do czytania. Czasem po prostu z tyłu upycha te, których nie lubi albo w ogóle wszystkie książki wyjmuje i układa z nich „duzią wiezie”. Wychodzę z założenia, że książki nie są objęte jakimś sacrum, więc często buduje z nich albo wspomnianą wieżę albo bazę, albo garaż na samochody. Nigdy nie było problemu jeśli chodzi o książek niszczenie, bo po prostu Mimi tego nie robi. Ostatni raz, kiedy zniszczyła książkę był kiedy ząbkowała jako małe bobo. Również „przejście” od kartonowych sztywniaków do zwykłych papierowych książek przeszło bezboleśnie i dosyć wcześnie. Teraz Mimi jest już wyrobioną czytelniczką, która ma swój nieoczywisty momentami gust. Cieszy mnie również to, że coraz częściej sama sięga po dobrze już znane sobie książki i dużo czasu spędza „czytając” je sama.
Część z książek jest jeszcze nieruszona, bo naprawdę sporo ich nawiozłam z Polski, a i w ostatnim czasie bardzo fajne pozycje znalazłam w charity shopach i na car boot sale.  


Jak pewnie zauważyliście książeczek Mimi ma dużo, ale przy okazji Dnia Dziecka zrobiłyśmy dziś rano top topów, czyli wybrałyśmy te najchętniej czytane i ukochane. Po prostu takie, w których przypadku Mimi zdolna jest do przekopania wszystkich półek i zrobienia mega sajgonu w pokoju tylko po to, by je odnaleźć. Kolejność przypadkowa. 

„Drugie urodziny Prosiaczka” – ukochana książeczka, o której pisałam tutaj.    
  
„Bobo” Osterwalder – ukochane historyjki nietypowego zwierzątka, których największa siła tkwi tym, że opowiadają o przeżyciach każdego dziecka.

‘Rosie’s Walk’ Pat Hutchins – angielska klasyka, która stała się hitem w naszym domu. Prościutka historyjka o spacerze kury nie zdającej sobie sprawy o tym, że poluje na nią lis.


Seria ‘Peep Inside…’ wydawnictwa Usborne – seria tak cudowna, że aż słów brak. Mnogość klapek, ograniczenie tekstu do minimum, czytelne przedstawienie tematu, któremu poświęcona jest dana książeczka sprawia, że jest to pozycja obowiązkowa w biblioteczce małego dziecka. Walory edukacyjne nie do przecenienia. Ilustracje pełne smaczków, kolorowe i realistyczne. Cudo!



„Kochane Zoo” Rod Campbell, czyli angielskie ‘Dear Zoo’ – książeczka prosta do bólu, z klapkami, po prostu klasyka!

‘Find That Freight’ z serii o lokomotywie Tomku – cóż, niezbadanymi ścieżkami wędrują gusta małej Mimi. Książek tej podobnych miała stosy, ale tej jednej jest wierna już bardzo długa.

‘1-2-3. The Most Amazing Hide and Seek Number Book’ – tytuł mówi wszystko. Książka na przykładzie zwierzątek przedstawia cyfry i numery od jednego do stu. Mimi liczy fantazyjnie z pewną dowolnością, ale stara się. A ta książka bardzo ją do tego zachęca.

„Mmmmm” – książka wygrana u Bibi. Nie wiem dlaczego, ale nie wspomniałam o tym, że nie dość, że wygrałam tą książkę na blogu made by bibi (gorąco polecam, warto zajrzeć!) to paczka zawierała jeszcze inne książeczki oraz miły liścik. Bardzo sympatycznie się zrobiło nam! Jeszcze raz dziękuję.


‘The Very Hungry Caterpillar’ Eric Carle – klasyka! Ukochana przez Mimi (przeze mnie też). Tyle gąsienic ile ja w życiu zrobiłam przez tą pozycję sprawia, że jestem gąsienicowy miszczu.



Pomelo! Badescu i Chaud – jak na razie obcykane mamy kolory, a do przeciwieństw jeszcze się nie zabrałyśmy na porządnie, są jedynie przekartkowane tak z grubsza. Różowy słonik i jego przyjaciele podbili nasze serce. Więcej tutaj.

Seria sztywniaków o Mr. Pusskinsie  Sam Lloyd– co tu dużo będę mówić – kochamy i uwielbiamy i też chcemy marmoladowego kocura! Więcej tu, tu i tutaj.

Wiecie teraz już co czytamy i kochamy i tekstów na temat jakich książek można się spodziewać w najbliższym czasie na blogu. 


Dzisiejszy Dzień Dziecka spędzimy na zaczytaniu i zapychaniu się lodami i ciastami, bo pogoda nie dopisuje. A Wy jak go spędzacie?

Pozdrawiamy,
Mała Mimi i kura Mania.