Pokazywanie postów oznaczonych etykietą instakura. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą instakura. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 1 lutego 2016

2016: Podsumowanie stycznia



to jedyna zima jaką mieliśmy do tej pory


Styczeń jest miesiącem dziwnym. Po grudniowym haju świątecznym, kiedy to napięcie i emocje sięgają zenitu nagle przychodzi styczeń. I nie ma z czego się cieszyć, ani na co czekać. W lutym możemy ewentualnie czekać na Walentynki tudzież śledzika. A styczeń? Pal to licho jak pogoda dopisze, słonko świeci, ludzie się weselą. A jeśli tak jak ja w tym moim angielskim hrabstwie miałam kilka godzin zimy, a teraz na zmianę leje, wieje, pada i mży? Pogodę jakoś wytrzymie, bo się przyzwyczaiłam już trochę, ale w tym roku  nie dość, że postanowiłam się odchudzać (tak, taka jestem szalona) to jeszcze się w tym samym czasie rozchorowałam. I tak mnie jakaś infekcja paskudna trzyma do teraz. Niestety, nie mam czasu leżeć i chorować, więc tak snuje się załatwiając kolejne sprawy z zasmarkanym nosem, lekką gorączką i ze świszczącym oddechem niczym lady Vader. No i jak ja mam lubić ten biedny styczeń? (Biedny, bo to nie jego wina, że jest tuż po grudniu).
Zostawmy jednak moje prywatne żale i przejdźmy do konkretów.
takie były styczniowe plany

W tym roku zamierzam planować lektury, bo najzwyczajniej w świecie zapominam co za perełki mam na półkach. Na styczeń zaplanowałam osiem pozycji z czego przeczytałam pięć, więc nie jest źle. Oprócz tego napoczęłam kolejną, a po za planem przeczytałam jeszcze dwie powieści i trzy komiksy. Zadowolona jestem z wyniku, bo dopadł mnie jakiś taki marazm chorobowo-książkowy i w ogóle na czytaniu skupić się nie mogę.
                                                                                       PRZECZYTANE         
                       
- ‘The Miniaturist’ Jessie Burton – czyli niepokojąca atmosfera amsterdamskiego domu i multum tajemnic jego mieszkańców,

- ‘Throne of Glass’ & ‘Crown of Midnight’ Sarah J. Maas – nadszarpnęłam również trzecią część, więc pojawi się na pewno na blogu w lutym. Tekst o pierwszej części tutaj.

- ‘Co cię nie zabije’ David Lagercrantz – nie mogę się zebrać do napisania tekstu, ech,

- ‘A Storm of Swords: Blood and Gold’ George R.R. Martin – postanowiłam nie pisać tekstów poświęconych poszczególnym tomom, ale coś tam mam w zamyśle. Najpierw jednak chcę przeczytać wszystkie wydane do tej pory części, 

- ‘Isla and the Happily Ever After’ Stephanie Perkins – dlaczego mi sie to tak podoba tego nie wie nikt, a tym bardziej ja. Na drugą część zapraszam tutaj, a trzecia pojawi się w lutym.

- ‘Moon Knight. Vol.2’ Brian Michael Bendis – moje pierwsze spotkanie z tym bohaterem. Całkiem udane, bo nie ma to jak superbohater z problemami psychicznymi.

- ‘Superman and Batman vs Vampires and Werewolves’ Kevin VanHook – to jest tak złe, że aż prawie dobre. Choć nie. Takiego szajsu dawno nie czytałam/widziałam.

- ‘The Gigantic Beard That Was Evil’  Stephen Collins – cudowny tytuł, świetne obrazki, przymykamy lekko oko na niedociągnięcia fabuły. Do poczytania będzie w lutym.

- ‘Winter Ghosts’ Kate Mosse – miało być czytane w lutym, ale jakoś nie mogłam się zdecydować co mam czytać i nic mi nie pasowało, więc szukałam czegoś krótkiego z dużą czcionką. Będzie również w lutym.
- ‘Changeless’ Gail Carriger –  od listopada miałam tę książkę na swojej półce. Twardo postanowiłam, że ja przeczytam, więc co trzy tygodnie przedłużałam w bibliotece i co? I nic. Przeczytałam siedemdziesiąt stron i to świetna powieść, zresztą jak pierwsza część, ale wcale mnie nie zaciekawiło co będzie dalej z bohaterami. Oddałam do biblioteki. Może kiedyś do tej serii wrócę, ale jak na razie nie mam ochoty na taki rodzaj literatury. 

Mam nadzieję, że luty będzie o wiele lepszy jeśli chodzi o publikowanie na blogu, bo styczeń przez chorobę położyłam. Już prawie wszystko nadrobiłam, więc będzie o wiele więcej i tekstów o książkach dla dorosłych i książeczkach Mimi plus różne takie inne.

Do wyzwania GRA W KOLORY podchodzę w tej edycji lajcikowo, więc przeczytałam w jego ramach jedynie jedną książkę („Szklany tron”). Za to wciągnęłam się w wyczytywanie własnych zapasów i w tym miesiącu przeczytałam, aż pięć własnych książek, a jedynie cztery biblioteczne. Brawo ja.

BOOK HAUL

wczesny prezent walentynkowy od konkubenta

Jestem też z siebie dumna, jeśli chodzi o zakupy książkowe. W poprzednich miesiącach stosiska były nieprzyzwoicie wielgachne, a w tym miesiącu to jedynie pięć pozycji:
- ‘Tortilla Flat’ Johna Steinbecka – mam tę książkę w wersji polskiej z serii wydawanej przez Gazetę Wyborczą i wieki temu ją czytałam. Nic jednak z niej nie pamiętam, a że uwielbiam te stare pomarańczowe Pingwiny to sobie kupiłam. Całe 99p. Rozbój w biały dzień.
- ‘The Jungle’ Upton Sinclair – o tej książce usłyszałam pierwszy raz na wykładach o amerykańskiej literaturze i do tej pory jej nie przeczytałam. Teraz będzie okazja.
- ‘The Great Gatsby’ F. Scott Fitzgerald – jeśli chodzi o tę książkę to mam identyczne wydanie, ale w lepszym stanie. To jednak urzekło mnie mnóstwem notatek na marginesach, zakreśleń i odnośników i myślę, że czytanie tego wszystkiego będzie prawdziwą przyjemnością. A tak w ogóle to ‘The Great Gatsby’ to moja ukochana książka.
- ‘The Winter Ghosts’ Kate Mosse – czytałam jej „Labirynt” i bardzo mi się podobał. Ta książka przeleżała w charity shopie na półce ładnych kilka miesięcy i jakoś zawsze udawało mi się jej nie kupić. Do czasu jednak, do czasu… na pewno przeczytam ją w lutym.
- na zdjęciu są „Nędznicy” Hugo, których kupiłam sobie jeszcze w grudniu pod wpływem musicalu, który leciał w telewizji. W ogóle swego czasu bardzo kochałam tę historię w wersji serialowej (ach, ten John Malkovic, ach ten Gerard Depardieu), a nigdy nie czytałam książki. Nie wiem jednak czy ją przeczytam, bo zamówiłam inne wydanie i to mi się nie podoba, bo ma maciupką czcionkę i mizerną interlinię. Ja czytam po nocy i nie mam siły na odcyfrowanie kolejnych zdań. Chyba ściągnę sobie e-booka.
- kilka dni temu zamówiłam kolejną część sagi Martina, czyli ‘A Dance With Dragons: Dreams and Dust’, które ma przyjść dopiero w połowie lutego, więc nie ma na zdjęciu.
biblioteczny book haul

Tak, jestem z siebie dumna. Nie poszalałam, ogarnęłam się. Pomogła myśl, że przecież zbieram na takie cudne wydanie trylogii Tolkiena, które kosztuje ok. 30 funtów, a dla mnie to jednak jest spory wydatek. Mam już odłożone, ale jeszcze poczekam, bo czasem trafia się okazja kupić je dychę taniej. 

PLANY NA LUTY

Teraz plany na luty. Luty w wyzwaniu GRA W KOLORY II to miesiąc czarnych okładek, więc  zamierzam przeczytać sporo książeczek z serii Little Black Classics Penguina. Jeszcze nie przeczytałam ani jednej z nich, a mam je już kilka miesięcy (shame on me!). Plus ‘Black Beaty’, która to książka była jedna z moich ukochanych książek w dzieciństwie, oraz ‘Just Kids’ Patti Smith. Acha, no i zaczęłam już dwie książki, które dokończę, czyli ‘Heir of Fire’ Sarah J. Maas oraz ‘A Feast for Crows’ George R.R. Martina. Znając siebie to na pewno coś jeszcze mi wskoczy w między czasie.

A Ty masz jakieś smakowite lektury zaplanowane na luty? Czy może styczeń tak Cie wyssał z energii, że jedynie w apatii leżysz pod kocykiem (czyt. ja)?

Pozdrawiam,
Kura Mania.

a to book haul małej Mimi - wyprzedaż biblioteczna

czwartek, 31 grudnia 2015

2015: Podsumowanie




Goodreads zachęciło mnie do zrobienia porządnego podsumowania kończącego się właśnie roku. Ładna grafika plus kolorowe miniatury okładek sprawiły, że zastanowiłam się głębiej nad przeczytanymi w tym roku lekturami. Jak zwykle okazało się, że przeczytałam masę dobrych i bardzo dobrych książek. Postanowiłam, że wybiorę te najlepsze, najciekawsze, takie, które szarpały za flaki i wzruszały serce (i tak, często gęsto kategoria była wymyślana jedynie po to, żeby zaprezentować daną książkę). Nie przeczytałam jednak 111 książek, a 85, bo na Goodreads zaplatał się też ułamek książek dla Mimi. Przeczytałam 42 własne książki, 32 pożyczone z biblioteki i 10 pożyczonych głównie od mamy.

Zapraszam!

Największe rozczarowanie:

„Takeshi 2. Taniec Tygrysa” M.L. Kossakowska – po intrygującej pierwszej części przygód Takeshiego, gdzie z łatwością przymknęłam oko na pewne minusy część druga mnie dobiła po prostu.

Najgorsza książka:
Każda jedna Moniki Szwai. Wiem, że autorka ta cieszy się dużą sympatią czytelników, ale o ile lubię sobie czasem sięgnąć po lekkie czytadło to książki tej pani… Zresztą, nie, nie ma co krytykować. Po prostu nie lubię. Przeczytałam w tym roku  "Zapiski stanu poważnego", "Jestem nudziarą" i "Nie dla mięczaków".

Najlepsze czytadło:
‘A Night In With Audrey Hepburn’ L. Holliday – lekko napisana, zabawna i ogrzewa serce. Jeszcze się nie zebrałam do części drugiej z Marilyn Monroe (podobno jest film).


Najlepsza seria:

‘A Game of Thrones’ George R.R.Martin – zakochałam się w serialu i zakochałam się w książkach, które jeszcze lepsze są. Na razie jestem na drugiej części tomu trzeciego, ale muszę nadrobić resztę do wiosny, bo przecież wreszcie wyjdzie siódma część!

Boris Akunin i seria o Eraście Fandorinie – w tej kategorii muszą być dwa miejsca, bo jak tu nie wspomnieć o Fandorinie? I jak ja mogłam nie przeczytać tych powieści wcześniej, jak moja mama jest taką fanka Akunina? Jak na razie przeczytałam „Azazela”, „Gambit turecki”, „Lewiatan”, „Śmierć Achillesa” i „Waleta pikowego”.

Dark & cool:
‘The Sisters’ Brothers’ P. de Witt – coś zupełnie innego niż zazwyczaj czytam, ale filmy w takim klimacie bardzo lubię oglądać. Czy to ma sens?


Największe zaskoczenie:

‘Peter Pan and Wendy’ J.M. Barrie – zdziwienie? No cóż, sięgając po tę książkę spodziewałam się przygotówki dla dzieci. Nie byłam przygotowana na taka ilość nie tylko okrucieństwa, ale i szalonej przygody i tak dobrej charakterystyki dziecięcej psychiki.

Najlepsza klasyka:

‘Middlemarch’ G. Eliott - bardzo mi przykro, że nie opisałam tej lektury w żaden sposób. Mam mnóstwo notatek, wstępnych szkiców, itp., ale jakoś tego wszystkiego nie ogarnęłam. Mimo opasłości tomiszcza czytało się to  szybko i z zaciekawieniem. Diamencik!





Największy chichot:

‘Anna and the French Kiss’ S. Perkins – może nie jest to pisarstwo największej próby, ale chichotałam przy tej książce jak hiena.

Najlepsza książka przeczytana dzięki rekomendacji:

‘Soulles’ G. Carriger  przeczytana dzięki rekomendacji krwawej siekery & ‘A Slight Trick of the Mind’ M. Cullinsa przeczytane dzięki tommy’emu z samotni. Niestety, żaden z moich znajomych nie czyta, więc polegam na blogosferze.

Najukochańsza książka, czyli taka, która robi ciepełko w sercu:

‘Fangirl’ Rainbow Rowell – wystarczy powiedzieć, że książkę tę przeczytałam trzy razu pod rząd, a potem jeszcze dwa razy.


Odkrycie roku:

MARVEL – oprócz mojej ukochanej trójki, czyli Iron Mana, Wolverine’a i Hell Boya, poznałam, w krótkim czasie dużą część uniwersum Marvela dzięki zasobom lokalnej biblioteki. Kocham Marvela. Kocham, kocham, kocham.

Książka z samego środka mojej comfort zone, czyli to co najbardziej lubię w literaturze:

„Professor Stoner” J. Williams – piękna opowieść, cudowna, wzruszająca i, mimo wszystko, pełna nadziei. 






Najlepsza książka 2015 roku:



Nie było problemu z wyborem. „Szczygieł” Tartt zawładnął mną zupełnie, nie pamiętam, kiedy tak zatraciłam się w lekturze. Nie jest to powieść idealna, bo ma swoje wady, ale jest idealna dla mnie. Na pewno wielokrotnie do niej wrócę w przyszłości. A reportaż-nie-reportaż Le Duffa wstrząsnął mną do głębi. Wzbudził we mnie taka złość na wyrachowane wybory polityków, na niesprawiedliwość, na cały świat, że aż zabulgotało mi we wnętrzu. Gorąco polecam.


WYZWANIA

Brałam udział w trzech wyzwaniach. Właściwie to zadeklarowałam się, że wezmę udział w trzech wyzwaniach, a wyszło, że tak naprawdę to było to półtora wyzwania. 12 książek na 2015 rok położyłam zupełnie – przeczytałam tylko jedną książkę, części się pozbyłam, a o reszcie zapomniałam. 

Czasem udawało mi się wstrzelić w hasła z KLUCZNIKA 2015, ale okazało się, że jednak przerosło mnie to zadanie.

Za to poświęciłam się zupełnie jednemu wyzwaniu. Była to GRA W KOLORY, którą podsumowałam tutaj i, którą wygrałam. Me happy. Okazało się, że nie daję rady brać udziału w kilku wyzwaniach i powinnam się raczej skupić na jednym.


INSTAGRAM

Od kilku miesięcy mam konto na instagramie i naprawdę daje mi jego prowadzenie wiele przyjemności. Nie tylko chodzi o robienie zdjęć swoim książkom i chwalenie się nimi jak własnymi dziećmi, ale i o całą bookstagramową społeczność. W chwilach lekkiej depresji wchodzę na IG i od razu humor mi się polepsza – miłość do książek, fangirling, itp. po prostu wylewają się z tych wszystkich cudnych zdjęć.

MIAŁAM NAPISAĆ O NOWYCH NABYTKACH, ALE…

Wystarczy powiedzieć, że mam do przeczytania ok. 350 książek na półkach. No comments.

Życzę Wam świetnego Nowego Roku, pełnego stymulujących i satysfakcjonujących lektur, spełnienia książkowych marzeń i biblioteczek takich jakich sobie wymarzyliście.

Pozdrawiam sylwestrowo,
Kura Mania.