Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Boris Akunin. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Boris Akunin. Pokaż wszystkie posty

środa, 15 czerwca 2016

"Radca stanu" Boris Akunin (Erast Fandorin #7)



Siódma część przygód Erasta Fandorina rozpoczyna się dynamicznie. Zostaje on bowiem posądzony o zamach na jego ekscelencje generała i zatrzymany. Na szczęście, nieporozumienie zostaje szybko wyjaśnione i okazuje się, że zarówno za tym zamachem, jak i za kilkoma innymi akcjami stoi niejaka Grupa Bojowa, nieuchwytna rewolucyjna organizacja terrorystyczna.

Oczywiście, naturalnym się wydało, że to właśnie Fandorin powinien zająć się sprawą. Jednak do Moskwy przyjeżdża wysłannik z samego Petersburga, czyli Gleb Gieorgijewicz Pożarski, który ma prowadzić śledztwo w sprawie terrorystów. Dowcipny, inteligentny, energiczny i charyzmatyczny z miejsca przydziela wszystkim obowiązki wykluczając jednak z działań samego Fandorina. Olśniewająca osobistość księcia Pożarskiego całkowicie przyćmiewa osobę naszego bohatera, który odsunięty od śledztwa i nieco przytłoczony księciem traci grunt pod nogami. Postanawia jednak na własną rękę poprowadzić półprywatne śledztwo i wcześniej niż Pożarski odnaleźć członków Grupy.

Czy jednak nieprzeciętne zdolności Erasta wygrają z dynamiczną efektywnością Pożarskiego? I czy obaj profesjonaliści dążą do tego samego celu? W trakcie trwania śledztwa pojawiają się coraz nowe wątki i komplikacje, które zapętlają jeszcze i tak utrudnione działania bohaterów. Co więcej, wydarzenia poznajemy również oczami Grina, nietypowego przywódcy Grupy Bojowej co nie tylko przydaje dodatkowej perspektywy, ale i możliwość poznania motywów działań terrorystów. Nie jest to to nowe w książkach Akunina rozwiązanie, bo wystarczy przypomnieć dramatycznego "Dekoratora", między innymi.

Z prawdziwą przyjemnością śledziłam poczynania obu grup, nowe rozwiązania coraz to kolejnych problemów i trudności, ale też i wątki nie związane bezpośrednio z działaniami terrorystów. Bo Pożarski jest zagrożeniem dla starego generała-gubernatora  księcia Dołgoruki, dla którego działania terrorystów na „jego” terenie mogą zaszkodzić karierze starego księcia. Przeróżni karierowicze oraz przeciwnicy łagodnej polityki generała-gubernatora tylko czekają na kolejne potknięcie Dołgorukiego. A kiedy polecą głowy na samej górze to i miejsce Fandorina zostanie zagrożone, ponieważ powszechnie jest on uważany za człowieka starego księcia.

Fandorin zaś w tej części pokazuje się jako człowiek bardzo ambitny i tak pewny siebie, że momentami nieco zaślepiony własna próżnością nie widzi szerszego wymiaru sprawy. Nie chcę zdradzać zbyt wiele z fabuły, bo zepsuje to cała przyjemność czytania tej części (którą można spokojnie czytać bez znajomości poprzednich), ale poprowadzona jest ona mistrzowsko z ciekawym przedstawieniem zarówno głównych, jak i drugoplanowych postaci. 

Oprócz wątków polityczno-śledczych jest też i wątek romantyczny rodem z filmów o Jamesie Bondzie. Fandorin nawiązuje bowiem romans z piękną nihilistką, córką zamożnych i wpływowych rodziców, która odcina się od  wyznawanych przez nich ideałów i swoim nieszablonowym zachowaniem szokuje wyższe sfery.  W ogóle, pomimo tego, że bardzo często natykam się na porównania Fandorina do Holmesa lub Poirot to bardziej mi on właśnie pasuje do szpiega w typie Bonda, która działa szybko, skutecznie, a w międzyczasie przeżywa romanse.

„Radca stanu” Akunina to kolejna świetna powieść tego autora. Bardzo solidnie napisana, z ciekawą, skomplikowaną intrygą i kilkoma ślepymi uliczkami, w które dałam się autorowi zapędzić. Szybkie tempo akcji, brak jakichkolwiek dłużyzn i oryginalne postaci sprawiają, że nie tylko czyta się „Radcę stanu” szybko, ale i z wypiekami na twarzy. A zakończenie całkowicie mnie zaskoczyło. Zresztą ja nie jestem zbyt dobra w rozwiązywaniu kryminalnych zagadek, niestety. 

Polecam wszystkim fanom powieści policyjno-szpiegowskich oraz miłośnikom filmów o Bondzie.

Pozdrawiam,
Kura Mania.

poniedziałek, 18 kwietnia 2016

Zbrodnia w Kurniku: "Dekorator" Boris Akunin



(...) Podobnie jest z ciałem człowieka. Dopóki żyje, nie może w pełni ukazać zachwycających subtelności swojej budowy. Pomagam mu zatryumfować. Jestem ogrodnikiem.
Nie, nie ogrodnikiem - ogrodnik tylko ścina kwiaty, a ja tworzę z organów ciała wstrząsająco piękną kompozycję, powabną dekorację. W Anglii wchodzi w modę nieznany dotychczas zawód - dekorator, specjalista ozdabiający domy, witryny i świąteczne ulice.
Nie jestem ogrodnikiem; jestem dekoratorem.

Jest rok 1889, tuż przed Wielkanocą. W Moskwie zostają znalezione zwłoki prostytutki. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że ciało jej zostało rozcięte, a wewnętrzne organy ułożone dookoła niego. Dodatkowo, na twarzy znajduje się krwawy odcisk ust. Ze względu na bliską wizytę cara w starej stolicy morderca musi zostać jak najszybciej schwytany.Okazuje się, że bestialskie morderstwo nie jest odosobnionym przypadkiem i w samej Moskwie było więcej takich mordów. Co więcej, sposób działania sadysty jest zupełnie podobny temu jakim posługiwał się nieuchwytny morderca w Wielkiej Brytanii, nazwany Kubą Rozpruwaczem.
Czy legendarny Rozpruwacz jest pochodzenia rosyjskiego? Czy może to Anglik zmienił miejsce swojego działania? Dlaczego jednak obcokrajowiec miałby wybrać do swoich makabrycznych zbrodni akurat Moskwę?
Rozwiązania zagadki podejmuje się niezrównany Fandorin nie wiedząc, że śledztwo okupione będzie straszną stratą, niewypowiedzianą krzywdą ludzką, a działalność sadysty zostawi za sobą krwawy ślad.

Po "Walecie pikowym", który był powieścią lekką szósta część przygód Erasta Fandorina zaskakuje ciężarem. Tu już nie ma miejsca na grę z inteligentnym oszustem, która choć niebezpieczna, głównie polega na przepychankach umysłu. W "Dekoratorze" dostajemy smród krwi, gnijące ciała, mroczne zaułki i najczarniejszy umysł zbrodniarza.

UWAGA SPOJLER

Brak tu żartobliwych sytuacji, tak jak np. tych związanych z Masą, japońskim lokajem i pomocnikiem Fandorina. W ogóle brak tu humoru. Dostajemy w zamian mroczną zagadkę, której rozwiązanie nie przynosi oczekiwanej satysfakcji. Mamy Fandorina, który jak zwykle genialny, nieoczekiwanie... spóźnia się. Nie będzie to niespodzianką jeśli powiem, że Erast ujmuje Dekoratora, ale w momencie, kiedy to robi czytelnik jest jakby na w pół zamarły z przerażenia i niedowierzania dlatego to co powinno być triumfalnym sukcesem pozostawia jedynie gorzki posmak w ustach. Trochę mnie też zaskakuje zakończenie, kiedy to Erast sam podejmuje się wymierzyć sprawiedliwość.

KONIEC SPOJLERA

Pomiędzy części poświęconej śledztwu zarówno temu prowadzonemu przez Fandorina i jego asystenta, jak i temu prowadzonemu przez moskiewską policję, autor wpletł krótkie przemyślenia czy fragmenty dziennika prowadzonego przez tytułowego Dekoratora. Nie zdradzają one jego tożsamości, za to dają możliwość poznania lepiej tej spaczonej psychiki, jak i motywów działań, które leżą za tak makabrycznymi morderstwami.

Jest to jak zwykle świetna powieść (spuszczam zasłonę milczenia na "Gambit turecki"). Tym razem jednak autor wybrał konwencję mrocznego, mocnego i krwawego kryminału czym zaskoczył. Muszę przyznać, że czytanie serii o Eraście Fandorinie jest ekscytującą podróżą - czym zaskoczy mnie autor w kolejnej powieści pt. "Radca stanu"? Na samą myśl już zacieram ręce!

Polecam wszystkim miłośnikom mocniejszych kryminałów (ale w dalszym ciągu na poziomie cywilizowanym, bez przesadyzmu), tym nie bojącym się posoki i wzdymanych gazami trupów oraz wszystkim poszukiwaczom piękna.

Pozdrawiam,
Kura Mania.

PS. Powieść można spokojnie przeczytać bez znajomości poprzednich części.

M.

Książkę przeczytałam w ramach wyzwania GRA W KOLORY II.

czwartek, 10 marca 2016

"Walet pikowy" Boris Akunin (Erast Fandorin #5)



Erast Fandorin radzi sobie bardzo dobrze w Moskwie. Jako urzędnik do specjalnych poruczeń przy jego ekscelencji generale-gubernatorze nie tylko dobrze zarabia i ma piękny dom, ale również zajmuje się najciekawszymi  sprawami. 

Do takich właśnie spraw zalicza się rozwikłanie zagadki tajemniczego Waleta Pikowego, czyli oszusta lub całej ich szajki, która w przemyślny sposób naciąga na duże sumy pieniędzy mieszkańców Rosji. Miarka się przebiera, kiedy Walet oszukuje nie tylko samego generała-gubernatora, ale i również wyprowadza w pole bystrego Fandorina. 

Kim jest Walet Pikowy? Czy to jedna osoba, mistrz obłudy i kamuflażu, czy może cała szajka przestępców? Czy Erast Fandorin poradzi sobie z rozwikłaniem tej trudnej i delikatnej sprawy?

„Walet pikowy” to piąta część cyklu o przygodach Fandorina rozgrywająca się w roku 1886. Erast razem ze swoim nieocenionym Masą, którego poznaliśmy w poprzedniej części pt. „Śmierć Achillesa” oraz nowym pomocnikiem, poczciwym Anisijem Tulipanowem, bierze udział w pojedynku wielkich umysłów, gdzie szybkość działania, bystrość i umiejętność przewidywania kolejnych wypadków okażą się nieocenionymi zaletami.

Jest to króciutka powieść, ale zgrabnie napisana, pełna akcji i trzyma poziom. Dopingowałam Fandorinowi, ale i jego przeciwnik był bardzo godny uwagi. Smaczku dodaje oczywiście postać Masy, który w tej części już co nie co mówi po rosyjsku, ale dalej honor jest dla niego najważniejszy. No i oczywiście nie zapominajmy o Tulipanowie, który prosty i poczciwy do bólu, ma wiele wspólnego z Masą nawet jeśli nie jest to widoczne na pierwszy rzut oka.

Przy czytaniu tej części przygotuj się, czytelniku, na szalone pościgi, świętych chłopaczków w białych koszulach, głosy z pod ziemi, kapryśne damy i takie grande oszustwa, o których nawet Ci się nie śniło. No i kilka komicznych sytuacji dodaje jej jedynie smaku. Z racji mikrych rozmiarów nie ma co liczyć na rozbudowaną fabułę, ale jest to bardzo odprężająca, lekka lektura. 

Polecam wszystkim, którzy mają małą chwilkę na czytanie, a którzy lubią dobrą zabawę i szybką akcję.

Pozdrawiam,
Kura Mania.

Poprzednie części:

środa, 13 stycznia 2016

Zbrodnia w Kurniku: "Śmierć Achillesa" Boris Akunin




Kiedy Erast Fandorin wraca po kilkuletnim pobycie z Japonii czeka go bardzo przykra niespodzianka. Tuz po przyjeździe dowiaduje się o śmierci swojego dawnego towarzysza, generała Sobolewa. Ten dzielny żołnierz, bohater wojny w Turcji opisany w drugiej części przygód Fandorina pt. „Gambit turecki” zmarł jakoby na atak serca w sytuacji bardzo nie wyjściowej, czyli podczas romantycznego tete-a-tete z pewną damą o szczególnej opinii. 

Fandorin przydzielony generałowi-gubernatorowi Moskwy nie wierzy w śmierć naturalną dawnego przyjaciela i postanawia przeprowadzić wnikliwe śledztwo. Nie wie jeszcze, że sprawa śmierci białego Achillesa jak nazywano powszechnie Sobolewa wplącze go w intrygę gęstą od niebezpiecznych postaci, szpiegów, zakochanych kobiet oraz zahaczającą o najwyższe stanowiska rosyjskie. Oprócz tego, Fandorin stanie oko w oko ze swoim nemezis, które złamało jego serce i spowodowało przedwczesna siwiznę u tego młodego człowieka wiele lat wcześniej.

Od ostatniego spotkania z Fandorinem mija aż sześć lat. Wraca do swojej ojczyzny bogaty w doświadczenia, wypełniony nowymi ideami i przyzwyczajeniami zaczerpniętymi z japońskiej kultury. Jest outsiderem, który musi zapracować na dobrą opinię, ponieważ to co można wyczytać w jego aktach jest supertajne i bardzo niejasne. 

Nie wraca jednak sam, o nie! Ma wiernego towarzysza, który w ramach spłaty honorowego długu, pomaga Fandorinowi nie tylko jako służący, ale i partner w walce z morderczymi  umiejętnościami. Masa, bo to o nim mowa, jest po prostu niezrównany. Fragmenty poświęcone temu egzotycznemu jak na moskiewskie warunki człowiekowi rozbawiają do łez. Pokazują również jak różna jest kultura japońska od rosyjskiej czy europejskiej co oznacza nie tylko inny styl zachowania, ale i hierarchię wartości czy ideał kobiety. To zagadnienie poruszone również było we wcześniejszej części pt. „Lewiatan”. 

Z napięciem śledziłam skomplikowana wędrówkę Fandorina ku prawdzie, a w momencie kiedy myślałam, że już za kilka stron wszystko się wyjaśni czekała mnie prawdziwa niespodzianka. Jaka? A nie powiem, sami sobie sprawdźcie. 

Jest to świetna powieść łącząca elementy akcji, romansu, powieści obyczajowej i politycznego spisku. Czyli jak zawsze u Akunina dzieje się bardzo wiele. Ten, kto szuka w powieściach szuka psychologicznej głębi będzie zawiedziony przygodami Fandorina, które skupiają się bardziej na akcji. Nie oznacza to jednak w żadnym razie płytkich, jednowymiarowych bohaterów, o nie! Każda jednak postać jest narysowana zdecydowanie, kolorowo i mięsiście i od razu zapada w pamięć. Perełeczka, po prostu.

No dobra, jest jeden mały minusik. Pewna osoba, której nie chcę nazywać, coby nie popsuć przyjemności czytania, a której życiorys poznajemy w drugiej części książki jest po prostu pod zbyt łaskawą gwiazdą urodzona. Szczęście wręcz mityczne.

Polecam wszystkim, którzy żądni przygód mają ochotę wybrać się w wędrówkę po zakazanych rejonach Moskwy oraz raptusom szukającym sposobów na uspokojenie.

Pozdrawiam,
Kura Mania.

Poprzednie części:

wtorek, 8 grudnia 2015

Zbrodnia w Kurniku: „Lewiatan” Boris Akunin



Erast Fandorin po odegraniu bardzo ważnej roli w wojnie rosyjsko-tureckiej w „Gambicie tureckim” w ramach nagrody wyjeżdża do Japonii. Nie dane mu jest jednak zaznać spokoju w trakcie dziewiczego rejsu statku, tytułowego „Lewiatana”, bo trafia w sam środek śledztwa. I to nie byle jakiego śledztwa! Dotyczy ono głośnej „zbrodni stulecia” dokonanej w Paryżu, gdzie tajemniczy morderca nie dość, że zabija w nietypowy sposób służbę ( w tym dzieci) oraz znanego kolekcjonera indyjskich antyków, ale i kradnie niezwykle cenną statuetkę owiniętą w chustę. Co dziwniejsze, statuetka znajduje się niedługo po wstrząsającej zbrodni w wodach rzeki. Na trop mordercy wpada znany paryski śledczy Gauche, który dochodzi do wniosku, że zbrodniarz na pewno znajduje się wśród pasażerów „Lewiatana” płynącego w dziewiczy rejs z South Hampton aż do samej Kalkuty.

„Lewiatan” to jakby „Morderstwo w Orient Expressie” przeniesione na okręt. Mała salka, w której na posiłki spotyka się grupka osób, z których każdy może być mordercą o czym dowiadujemy się z ust samego komisarza Gauche’a. Atmosfera wzajemnej podejrzliwości sprawia, że współpasażerowie zaczynają się nawzajem śledzić i podglądać, a fakt, że każdy rozdział opowiadany jest z innej perspektywy wprowadza dodatkowy zamęt. Oczywiście, nie mamy rozdziałów pisanych z perspektywy Fandorina, bo zepsułoby nam to całe śledztwo. 

Ekscentryczni bohaterowie, krwawa zbrodnia (i to nie jedna!) oraz niesamowity skarb nieżyjącego indyjskiego władcy składają się na świetny, klasyczny kryminał. Dodatkowe twisty w akcji, szczególnie pod koniec, sprawiły, że z rosnącym zdumieniem i podekscytowaniem nie mogąc oderwać się choćby na chwilę od opowiadanej przez autora historii książkę i połknęłam w dzień. Kto jest mordercą? Włoski lekarz okrętowy z drętwą angielską żoną? Dama w ciąży, żona bankiera? Kobieta w średnim wieku, która nie dawno doszła lub odziedziczyła fortunę? Rudy mężczyzna wszędzie węszący spiski? Członek załogi? Japoński niby wojskowy? Znawca indyjskich kultury?  Handlarz herbatą? A może sam Fandorin? Lub Gauche? W tej powieści wszystko jest możliwe. 

Po słabym „Gambicie tureckim” miałam nadzieję na coś lepszego, ale to co dostałam zaskoczyło mnie zupełnie. Lubię takie klasyczne kryminały w stylu lady Agathy – ograniczona liczba podejrzanych, powolne odkrywanie prawdy, zaskakujące twisty w akcji. Oczywiście trochę zbyt pewny siebie i powolny komisarz Gauche nie byłby w stanie poprowadzić śledztwa ku szczęśliwemu zakończeniu. Dlatego właśnie znalazł się tam Fandorin. Może trochę na uboczu, nie jako główna postać, ale powieść nic na tym nie straciła (odwrotnie niż we wcześniejszej części). Choć ci, którzy chcieliby dowiedzieć się więcej o samym Eraście, jego odczuciach i myślach, mogą poczuć się zawiedzeni. Ja nie odczułam żadnego braku, bo przedstawione postaci są wystarczająco malownicze. 

Dodatkowo, autor zarysowuje nam problem różnic kulturowych. Mentalność zachodnia i wschodnia bardzo się między sobą różnią co widzimy głównie w postawach japońskiego szlachcica Hintaro Aono i reszty pasażerów korzystających z saloniku „Windsor” na pokładzie statku. Fajnym dodatkiem jest to, że rozdziały napisane z perspektywy Japończyka wydrukowane są poziomo. 

Bardzo ciekawa powieść w stylu najlepszych, klasycznych kryminałów. Mam jedynie nadzieję, że kolejne części są równie dobrze napisane i równie intrygujące jak „Lewiatan”.

Polecam wszystkim miłośnikom klasycznych kryminałów, tym, którzy cenią ponad wszystko honor oraz tym, którzy wiedzą, że każdy kłamie. 

Pozdrawiam,
Kura Mania.

środa, 11 listopada 2015

"Gambit turecki" Boris Akunin



 
Jest 1877 rok i między Rosją a Turcją wybuchła wojna. Erast Fandorin z posiwiałą głową i złamanym sercem bierze w niej udział jako ochotnik. Przypadkiem trafia na piękną i wyzwoloną jak na swoje czasy Warwarę Surowow, która przedziera się przez turecką ziemię na tyły armii rosyjskiej, aby odnaleźć swojego (nie)narzeczonego, Pietię, służącego w wojsku jako szyfrant. Niestety,  Pietia zostaje oskarżony o zdradę i działalność na rzecz wroga, a Warwara zostaje pomocnicą Erasta, którego zadaniem jest dojście prawdy. Jednak nieprzyjazny i oschły w stosunku do kobiety Erast nie jest wymarzonym towarzyszem. Warwara, zazwyczaj ignorowana przez swojego przełożonego z przypadku, wpada w wir wojenno-towarzyskiego życia spotykając na swojej drodze niezwykłą mieszankę oryginałów, na którą składają się zarówno francuscy jak i angielscy żurnaliści, jak i wojskowi różnej rangi. Życie na tyłach frontu okazuje się bardzo ekscytujące. Czy jednak każdy jest tym za kogo się podaje? Czy w wojennym zamieszaniu Erast poradzi sobie z rozwikłaniem zagadki ułożonej jak najlepsza szachowa rozgrywka? 

Druga część serii o Eraście Fandorinie skupia się na osobie Warwary Surowow, nowoczesnej jak na XIX wiek młodej kobiety. Początek jest całkiem niezły, wyzwolona kobieta z rewolucyjnymi ideami przebrana za chłopaka przekrada się na tyły rosyjskiej armii, żeby spotkać się z partnerem, z którym żyje w dziwacznym, ale i bardzo nowoczesnym związku. Przestrzegano mnie jednak przed tą częścią i słusznie, ponieważ później akcja się rozmywa. Problemem nie jest fakt, że autor tym razem to Warwarę uczynił główną bohaterką, ale to, że jej perypetie są dosyć nudne. Młoda kobieta wciąż spotyka się z dziennikarzami z klubu, przeplata te spotkania oglądaniem walk i wyjazdami, ale wlecze się to jak flaki z olejem. Bohaterka jest przewidywalna w swojej „nowoczesności”, a wewnętrzna walka pomiędzy tak hołubionymi przez nią feministycznymi ideami a kokieterią, nad którą było ciężko dziewczynie zapanować nie przyniosła świeżego oddechu. Rozumiem, że był to celowy zabieg autora, aby odwrócić naszą uwagę od kolejnych wskazówek dotyczących rozwiązania śledztwa, które prowadził Erast, a punkt widzenia dziewczyny dodatkowo zaciemnia nam ogólny obraz sprawy. 

Samo rozwikłanie zagadki było zupełnie absurdalne. Skupiona na losach Warwary uznałam, że to ona będzie postacią kluczową, a tu nagle bam! wpada Erast ni stąd ni zowąd i podaje nam rozwiązanie na tacy. To co byłoby najciekawsze dla mnie, czyli podróż Fandorina za granicę z rozkazu cara, nie jest opisane. Może po prostu Akunin nie chciał powtarzać schematu znanego nam z „Lewiatana”? Niestety, wyszło jak wyszło, w „Gambicie” brakuje życia, pomimo barwnych postaci takich jak Sobolew, czyli biały Achilles, brawurowy dowódca wojsk. 

A dobiło mnie już zupełnie z samo zakończenie powieści. Ta ostatnia niby to romantyczna scena sprawiła, że po jej przeczytaniu przecierałam oczy ze zdumienia i zastanawiałam się czy ja na pewno czytałam to co czytałam? Czy może jednak w moim egzemplarzu brakuje kilku/kilkunastu stron? 

Tak więc wynudziwszy się przez ponad połowę książki trochę rozruszałam się przy końcówce, ale i tak „Gambit turecki” buty może czyścić „Lewiatanowi”. Teraz czeka mnie „Azazel” i już się na to spotkanie cieszę. Z drugiej jednak strony „Gambit” nie jest tak zupełnie zły, bo Akunin świetnym pisarzem jest i nie żałuję, że ta część przeczytałam. Mam jednak nadzieje, że to był chwilowy wypadek przy pracy i reszta serii będzie na wyższym poziomie. Niedługo się przekonam, bo „Azazela” przywiozłam sobie z już Polskim w sierpniu, a kolejną część dowiezie mi mama. O, i się okazało, że nawet w mojej bibliotece jest Boris Akunin! Ciekawe jak wychodzą rosyjskie nazwiska w tłumaczeniu.

Polecam wszystkim fanom serialu „Wspaniałe stulecie”, którym mało Osmanów i pasz jest, tym, którzy chcą się dowiedzieć co to za zwierz ta „nowoczesna kobieta” w XIX wieku. Odradzam jednak rozpoczynać od „Gambitu tureckiego” swoją znajomość z Akuninem.

Pozdrawiam,
Kura Mania.